Miesiąc: Kwiecień 2015

Pomówmy o pieniądzach…

Pomówmy o pieniądzach…

Jak walczyć z plotkami w pracy, a jak z nieuczciwym pracowdawcą?

Trzy psiapsiółki z pracy rozmawiają o niezdrowej sytuacji w biurze. Jedna mocno żali się na to, że bardzo zależy jej by reszta biura nie dowiedziała się ile zarabia. Przecież osoba X, będąca dokładnie na tym samym stanowisku, poczułaby się sytuacją boleśnie dotknięta, a główna narratorka nie chciałaby ranić jej poczucia własnej wartości.

Dobra dusza podjęła też konkretne działania i o tej nietrafnej sytuacji rozmawiała już w ogromnym sekrecie z managerem i kilkoma innymi pracownikami,  a tu i teraz w tramwaju, i oczywiście w zaufaniu, prowadzi pełną empatii i współczucia dysputę z koleżankami, które rzecz jasna nie poruszą tematu przy osobie X.

top-secret

Chwilę po tym jak jedna z koleżanek zaprzysięgła grupową dyskrecję (myślę, że odpowiedziała też za mnie, ponieważ jako pasażer zaliczałam się wtedy do grupy) obie panie wysiadły, by teraz już w pomniejszonym gronie przedyskutować problem. Narratorka natomiast po zatrzaśnięciu się drzwi tramwaju, z malutkim uśmiechem, zadowolona z siebie jak ksiądz po zebraniu tacy na pogrzebie usiadła przy oknie i wpatrywała się w miły krajobraz.

„Karramba!”-pomyślałam- „Tak się walczy z ‘nieuczciwym’ pracodawcą…!”

Czy pomyśleliście, że narratorka naprawdę współczuje poszkodowanej osobie X? A może narratorka czuje nad nią wyższość i małymi krokami podbudowuje własne ego?

Jak ma się empatia w grupie do naszych zarobków?

W pierwszej chwili, zapewne tak jak większość z Was, pomyślałam, że to mniej lub bardziej zaplanowana intryga doskonale nadająca się do programu Trudne sprawy. Potem jednak spojrzałam na sytuację z innej perspektywy.

Łatwo przychodzi nam ocenianie danej sytuacji i przypisywanie roli ‘drapieżnika’ i ‘ofiary’. Jednak powinniśmy zadać sobie jeszcze jedno pytanie:

Może osoba X wcale nie jest poszkodowana?

Wiemy przecież, że podstawowym pytaniem rekrutacyjnym jest pytanie o oczekiwania finansowe. Jest to moment, w którym tak naprawdę przedstawiamy cenę za swoje umiejętności i ośmiogodzinny dzień pracy. Często w tym właśnie momencie obie strony otwarte są na pertraktacje, a przy użyciu dobrych argumentów możemy wywalczyć to, co chcemy.

W takim razie, jeśli założymy, że pracodawca zawsze chce zapłacić pracownikowi jak najmniej, a osoba X nie wykazała się chęcią wyższych zarobków, lub nie potrafiła ich wynegocjować, czy jest poszkodowana?

Jak to odbieracie?

Jak ocenić odsetek współczesnych super-bohaterów mających negocjacyjną piętę Achillesową? Zadając sobie powyższe pytania skasowałam w głowie obraz poszkodowanego pieniężną niesprawiedliwością pracownika, zakładając tym samym, że każdy na starcie ma takie same szanse.

Morał: W kwestii kasy jesteśmy sumą podejmowanego przez nas ryzyka.